Stany Zjednoczone i Wielka Brytania uderzają w Jemen w odpowiedzi na ataki Houthi na statki

Otwórz ten obraz w galerii:

Samolot startuje, aby dołączyć do koalicji pod przywództwem USA przeprowadzającej ataki powietrzne na cele wojskowe w Jemenie, na zdjęciu opublikowanym 12 stycznia.Centralne Dowództwo USA za pośrednictwem X/Reuters

W piątek rebelianci Houthi w Jemenie zapowiedzieli brutalną odpowiedź na ataki USA i Wielkiej Brytanii przeciwko nim, zwiększając ryzyko szerszego konfliktu w regionie, który już boryka się z izraelską wojną w Gazie.

Huti powiedzieli, że w zamachu bombowym, który rozpoczął się w odpowiedzi na niedawną kampanię ataków dronów i rakiet na statki handlowe na kluczowym Morzu Czerwonym, zginęło co najmniej pięć osób, a sześć zostało rannych.

Gdy bombardowania rozświetliły niebo o świcie nad wieloma lokalizacjami kontrolowanymi przez wspieranych przez Iran rebeliantów, zmusiły świat do ponownego skupienia się na wieloletniej wojnie w Jemenie, która rozpoczęła się, gdy Huti zajęli stolicę kraju.

Od listopada rebelianci wielokrotnie atakowali statki na Morzu Czerwonym, twierdząc, że biorą odwet za izraelską ofensywę w Gazie przeciwko Hamasowi. Często jednak atakowali statki o słabych lub niejasnych powiązaniach z Izraelem, zagrażając żegludze na kluczowym szlaku dla światowego handlu i dostaw energii.

Chociaż administracja Bidena i jej sojusznicy od tygodni próbowali uspokoić napięcia na Bliskim Wschodzie i zapobiec szerszemu konfliktowi, strajki groziły wybuchem konfliktu.

Arabia Saudyjska – która wspiera rząd na uchodźstwie, z którym walczą Huti – szybko starała się zdystansować od ataków, starając się utrzymać delikatne odprężenie z Iranem i zawieszenie broni w Jemenie.

Rzecznik wojskowy Houthi, bryg. Generał brygady Yahya Sarie powiedział w nagranym przemówieniu, że strajki „nie pozostaną bez odpowiedzi ani bezkarne”.

Dodał, że w wyniku ataków na kontrolowane przez nich obszary Jemenu zginęło pięć osób, a sześć rebeliantów zostało rannych. Rozmiar zniszczeń pozostaje niejasny, chociaż Houthi twierdzą, że zaatakowano co najmniej pięć miejsc, w tym lotniska.

READ  Sprawa Sądu Ludowego księcia Harry'ego: wczesne orzeczenie

Wielka Brytania podała, że ​​ataki dotknęły miejsce w Beni, rzekomo wykorzystywane przez Houthi do wystrzeliwania dronów, oraz lotnisko w Abs, z którego wystrzeliwano rakiety manewrujące i drony.

Hussein Al-Ezzi, urzędnik Huti w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, powiedział: „Ameryka i Wielka Brytania niewątpliwie będą musiały przygotować się na zapłacenie wysokiej ceny i poniesienie wszystkich straszliwych konsekwencji tej rażącej agresji”.

Szlak Morza Czerwonego to kluczowa droga wodna, a ataki na nią spowodowały poważne zakłócenia w handlu światowym. Cena referencyjnej ropy Brent wzrosła w piątek o 4% do ponad 80 dolarów za baryłkę. Tymczasem Tesla oświadczyła, że ​​tymczasowo wstrzyma większość produkcji w swojej niemieckiej fabryce z powodu ataków na Morzu Czerwonym.

Izrael broni się przed Sądem Najwyższym ONZ przed zarzutami ludobójstwa wobec Palestyńczyków

Tymczasem Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych przyznała się do przeprowadzenia kilka dni temu ataku na statek na odległych krańcach Oceanu Indyjskiego – ataku, który może wskazywać, że Iran przygotowuje się do uderzenia na statki w ramach szerszej kampanii morskiej w związku z konfliktem między Izraelem a Hamasem.

W czwartek Teheran oddzielnie zatrzymał kolejny tankowiec.

W Saadzie, bastionie Huti w północno-zachodnim Jemenie, setki osób zebrały się w piątek w marszu, aby potępić Stany Zjednoczone i Izrael. Inny przyciągnął tysiące ludzi do stolicy, Sany.

Jemen był przedmiotem amerykańskich operacji wojskowych podczas ostatnich czterech amerykańskich prezydencji. Kampania ataków dronów rozpoczęła się za prezydentury George'a W. Busha, wycelowana w lokalny oddział Al-Kaidy; ataki te są kontynuowane za rządów Bidena. W międzyczasie Stany Zjednoczone przeprowadziły naloty i inne operacje wojskowe w związku z trwającą wojną w Jemenie.

Wojna ta rozpoczęła się, gdy Huti zajęli Sanę w 2014 r. Koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej, w skład której wchodzą Zjednoczone Emiraty Arabskie, rozpoczęła wojnę w celu wsparcia rządu Jemenu na wygnaniu w 2015 r., a konflikt szybko przerodził się w regionalną konfrontację, ponieważ Iran wspierał Huti broń i inną broń. obsługuje.

READ  Były główny adwokat Trumpa powiedział, że odszedł z powodu wewnętrznego rozłamu w zespole prawnym

Jednak wojna ta uległa spowolnieniu, w miarę jak Huti nadal zajmują kontrolowane przez siebie terytorium. W marcu Arabia Saudyjska osiągnęła za pośrednictwem Chin porozumienie w sprawie wznowienia stosunków z Iranem w nadziei na ostateczne wycofanie się z wojny.

Jednakże nie osiągnięto jeszcze kompleksowego porozumienia, co prawdopodobnie spowodowało, że w piątek Arabia Saudyjska wyraziła „poważne zaniepokojenie” nalotami.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło w oświadczeniu: „Chociaż Królestwo podkreśla znaczenie utrzymania bezpieczeństwa i stabilności w regionie Morza Czerwonego… wzywa do powściągliwości i unikania eskalacji”.

Iran potępił atak w oświadczeniu rzecznika ministerstwa spraw zagranicznych Nassera Kanaaniego.

Dodał: „Arbitralne ataki nie będą miały innego rezultatu niż podsycenie niepewności i niestabilności w regionie”.

W Pekinie rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning wezwała kraje, aby nie eskalowały napięć na Morzu Czerwonym.

Oman, który od dawna jest regionalnym rozmówcą Stanów Zjednoczonych i Zachodu z Iranem, potępił ataki powietrzne. Opisała atak jako „poważny niepokój w czasie, gdy Izrael kontynuuje brutalną wojnę i oblężenie Strefy Gazy bez odpowiedzialności i kary”.

Tymczasem Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych potwierdziła w piątek, że kilka dni temu w pobliżu wybrzeży Indii i Sri Lanki miał miejsce atak. Chemikaliowiec Pacific Gold został trafiony 4 stycznia przez marynarkę wojenną, którą określiła jako „jednokierunkowy irański atak dronów”, powodując pewne uszkodzenia statku, ale bez ofiar.

Pacific Gold jest zarządzany przez spółkę Eastern Pacific Shipping z siedzibą w Singapurze, spółkę ostatecznie kontrolowaną przez izraelskiego miliardera Idana Ofera. Sam Iran nie przyznał się do przeprowadzenia ataku.

Ned Windrow

"Internetowy geek. Myśliciel. Praktyk od piwa. Ekspert od bekonu. Muzykoholik. Certyfikowany guru podróży."

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *