Trump testuje granice swojego nakazu kneblowania, obrażając dwóch potencjalnych świadków procesu karnego

Otwórz ten obraz w galerii:

Były prezydent USA Donald Trump w Nowym Jorku, 25 marca.Yuki Iwamura/Associated Press

Kilka dni po tym, jak nowojorski sędzia rozszerzył wobec Donalda Trumpa nakaz kneblowania, mający na celu ograniczenie „podżegających” przemówień, były prezydent sprawdził swoje możliwości, dyskredytując dwóch kluczowych świadków w nadchodzącym procesie karnym i nazywając ich kłamcami.

W środę w poście na swojej platformie Truth Social Trump opisał swojego byłego prawnika Michaela Cohena i aktorkę porno Stormy Daniels jako „dwóch skorumpowanych drani, którzy swoimi kłamstwami i wypaczeniami drogo kosztowali nasz kraj!”

Nakazem wydanym po raz pierwszy w marcu, a następnie zmienionym 1 kwietnia, sędzia Juan Merchan zakazał Trumpowi składania publicznych oświadczeń na temat potencjalnych świadków procesu „dotyczących ich potencjalnego udziału w śledztwie lub postępowaniu karnym”.

Nakaz Merchan nie zawierał konkretnych przykładów rodzajów zabronionych zeznań świadków. Podkreślił, że zarządzenie nie miało na celu uniemożliwienia byłemu prezydentowi reagowania na ataki polityczne.

Nakaz milczenia zabraniał Trumpowi składania jakichkolwiek publicznych oświadczeń na temat przysięgłych, personelu sądu, prawników prowadzących sprawę, krewnych prokuratorów lub sędziego. Trump może wypowiadać się krytycznie na temat samego sędziego i prokuratora okręgowego na Manhattanie Alvina Bragga.

Nie było jasne, czy sędzia może uznać krytykę Trumpa pod adresem Cohena i Danielsa za naruszenie nakazu milczenia.

Oczekuje się, że obaj złożą zeznania na rozprawie, która będzie zawierała zarzuty, że Trump sfałszował dokumentację biznesową swojej firmy, aby ukryć prawdziwy charakter płatności dokonanych na rzecz Cohena w ramach rekompensaty za premię w wysokości 130 000 dolarów zaoferowaną Danielsowi. Cohen twierdzi, że płatność miała uniemożliwić Danielsowi publiczne wypowiadanie się na temat rzekomego spotkania seksualnego z Trumpem, do którego według Republikanina nigdy nie doszło.

Gregory German, profesor na Syracuse University College of Law, nazwał najnowszy post „ostatecznym wezwaniem”, które prawdopodobnie nie doprowadzi do pogardy Trumpa.

READ  Poważny atak Rosji na sektor energetyczny Ukrainy i elektrownia jądrowa w Zaporożu na skraju awarii prądu

„Podejrzewam, że argumentował, że krytykuje ich publiczny charakter i nie wypowiada się na temat ich «możliwego udziału» w śledztwie lub postępowaniu” – powiedział German.

Jednak Stephen Gillers, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu Nowojorskiego, stwierdził, że komentarz Trumpa „nazywa dwóch świadków kłamcami, co dotyka sedna tego, czego zabrania nakaz”.

„To jest dokładnie to, czego nie należy robić na podstawie nakazu milczenia przed rozprawą, kiedy można wpłynąć na potencjalną ławę przysięgłych” – powiedział.

Trump i jego prawnicy stwierdzili, że nakaz kneblowania narusza jego prawo do wolności słowa i uniemożliwia mu odpowiadanie na publiczne ataki podczas kandydowania na prezydenta.

Daniels opowiedziała o nękaniu, jakiego doświadczyła ze strony zwolenników byłego prezydenta, których, jej zdaniem, Trump „zachęcał i komplementował”.

W czwartkowej wiadomości tekstowej Cohen oświadczył, że ataki miały na celu wpłynąć na opinię ławy przysięgłych na jego temat.

Ned Windrow

"Internetowy geek. Myśliciel. Praktyk od piwa. Ekspert od bekonu. Muzykoholik. Certyfikowany guru podróży."

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *