Pożegnanie z grą, którą kocham .

To rzecz piękna, prawda?

Hokej zwalił mnie z nóg, kiedy pierwszy raz to zobaczyłem. To była miłość od pierwszego wejrzenia, gdy tata przedstawił mnie jej około 30 lat temu. Patrząc wstecz na to, jak to wszystko się zaczęło i jak długo to trwało, nadal nie mogę uwierzyć, że byłem jednym z nielicznych szczęśliwców, którzy dotarli do NHL.

Niezliczone godziny na lodowisku — i niekończące się wspomnienia — chodziło o zabawę z przyjaciółmi podczas treningów i gier oraz zakochanie się w grze za każdym razem, gdy wchodziliśmy na lód.

Nigdy nie byłem supergwiazdą ani najlepszym graczem w żadnej z drużyn, w których grałem, nawet gdy byłem dzieckiem. A jeśli zapytasz kogoś, kto widział, jak dorastałem, czy myślał, że pewnego dnia zagram w NHL, to nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł szczerze powiedzieć tak. Mnie w tym. Wydawało się, że jest tak daleko.

Myślałem więc o kolejnym kroku. Stwórz następną drużynę, zdobądź regularne miejsce w składzie i zrób różnicę na lodzie. A kiedy schylasz głowę i ciężko pracujesz, czasami kiedy patrzysz w górę, okazuje się, że rzeczy minęły tak szybko i nagle jesteś tam, o czym marzyłeś.

Tak się czułem, kiedy wszedłem na lód, aby zagrać w swój pierwszy mecz NHL, jakbym otworzył oczy po chwili na fali sukcesu. Wszystko wydarzyło się szybko. Od braku regularnego miejsca w drużynie w SHL, przez grę w Tre Kronor w Mistrzostwach Świata, podpisanie kontraktu z Toronto Maple Leafs, po rozegranie mojego pierwszego meczu NHL. Wszystko w ciągu dwóch lat.

Potem znalazłem się w St. Louis, mieście, o którym niewiele wiedziałem. To nie było jak Toronto, gdzie spędziłem ostatnie pięć lat. Toronto, gdzie wszystko kręci się wokół hokeja, było tętniącym życiem śródmieściem i wszystko było tam skupione. St. Louis wydaje się być bardziej rozproszone i nic się nie dzieje w centrum miasta, z wyjątkiem oczywiście wydarzeń sportowych. Wiedziałem, że to miasto kocha baseball, ale nie wiedziałem, jak bardzo kocha hokej. Tutejsi kibice mnie zaskoczyli i naprawdę pokazali, jak bardzo kochają bluesa, zwłaszcza podczas play-offów.

READ  Czy Vancouver Canucks powinno ponownie pozyskać Brandona Suttera?

spał na mnie Moja żona i ja uznaliśmy, że jest to świetne miejsce na założenie rodziny. Tu urodziło się dwoje naszych dzieci, a mieszkańcy St. Louis sprawili, że poczuliśmy się bardzo mile widziani. Jesteśmy naprawdę dumni, że przez ostatnie siedem lat mogliśmy nazywać St. Louis naszym domem.

Gra jest również niezrównanie hojna, dając o wiele więcej, niż można by się spodziewać. Przyjaźnie, których najmniej się od nich spodziewasz, ekscytacja grania na pełnym podwórku, uczucie treningu w zamarzniętej starej stodole i radość z zabawy z przyjaciółmi na zewnętrznym lodowisku to wszystko, czego możesz. niż ktokolwiek inny. Zawdzięczam jej to wszystko i jestem jej na zawsze wdzięczna.

Ale nie zawsze łatwo się w niej zakochać.

Jeden z najlepszych okresów w moim życiu poprzedził rok zmagań. Około 14 miesięcy przed podniesieniem wspaniałego Pucharu Stanleya miałem operację kolana w ostatnim roku mojej dekady. To była długa droga powrotna, a kiedy w końcu wróciłem, znalazłem się z kolejną kontuzją. Znalazłem sposób, aby iść naprzód, podobnie jak nasz zespół w tym roku, kontynuując niezapomnianą karierę w Pucharze. Zakończenie roku w ten sposób – poprzez wygranie tego, o czym wszyscy marzymy – było poza naszą wyobraźnią. Płacz łez radości z żoną i bratem na lodzie po grze 7 to coś, czego nigdy nie zapomnę. A osobiste wpływanie na zwycięską bramkę w drugim meczu w finale zawsze oznaczałoby, że stukam się w ramię z niedowierzaniem.

Taki osobisty sukces nie miał dla mnie znaczenia. Zawsze uczyłem się stawiać drużynę na pierwszym miejscu i dla mnie to najlepsza rzecz w hokeju – drużyna. Więzi nawiązane między moimi kolegami z drużyny to coś, czego nie znajdziesz nigdzie indziej i coś, za czym będę tęsknić teraz, gdy zdecydowałem się przejść na emeryturę.

Kiedy po raz ostatni odwieszam buty narciarskie, nie jestem pewien, co przyniesie mi przyszłość. Ale wiem, że pokocham hokej, bez względu na to, jak trudno jest na nim grać.

READ  Ryo i nietoperz byli niesamowici, Jays pokonał Red Sox

Więc chcę jej podziękować, hokeistce, za to, że pozwoliła mi ją pokochać i za wszystko, co dała.

Chciałbym podziękować wszystkim fanom, przyjaciołom, personelowi, trenerom, kolegom z drużyny i wszystkim, z którymi spotkałem się podczas mojego czasu z nią.

A do mojej rodziny – bez Ciebie nic z tego nie byłoby możliwe. Kocham Cię.

Tabitha Montgomery

„Nieuleczalny badacz twittera. Amatorski adwokat mediów społecznościowych. Wielokrotnie nagradzany guru muzyki. Becon ćpuna. Skłonny do napadów apatii”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top